MSZE ŚW.

Niedziela:

7:00; 8.00-wypominki; 8:30; 10:00; 11:30; 13:00;  18:00.

W wakacje: 7:00;8.00-wypominki; 8:30; 10:00; 11:30;  20:00.

Dni Powszednie:

7:00; 18:00; 18:30;

W czasie kolędy i w wakacje  7:00; 18:30

Nabożeństwa:  Gorzkie Żale, majowe, czerwcowe i październikowe

niedziela - 17:15

dzień powszewdni - 19:00

Nowenna do św. Jana Pawła II

wtorek - 17.30

w wakacje, w uroczystości i w czasie kolędy- 18.00

Nowenna do M. B. Nieustajacej Pomocy

środa - 17.30

w wakacje, w uroczystości i w czasie kolędy- 18.00

Koronka do Miłosierdzia Bożego

piątek - 15.00

Dźwięk



Licznik

Liczba wyświetleń:
1864966

Drodzy Siostry i Bracia,

 

          Wiecie dobrze, że w związku z rozszerzającą się pandemią koronawirusa wydałem szereg zarządzeń dotyczących naszego życia religijnego w najbliższych tygodniach. Nie chcę jednak poprzestać na przypomnieniu czy sformułowaniu jedynie prawnych regulacji. Chcę się także podzielić z Wami najważniejszymi myślami, które je uzasadniają.

 

          Wszyscy przechodzimy obecnie przez czas próby - jeszcze nie wiemy, jak wielkiej - jak szerokiej (gdy idzie o zasięg) i jak długotrwałej. Ta próba dotyczy każdego z nas osobiście, ale również dotyczy nas razem jako wspólnoty. Jako Kościół właśnie zdajemy poważny egzamin. Jest to najpierw egzamin z wiary i nadziei, a zaraz potem z będącej ich  owocem konkretnej (a nie deklaratywnej) miłości bliźniego, solidarności i wrażliwości na potrzeby drugich. Nasza wiara mówi nam przede wszystkim o tym, że Pan nie zostawia nas samych w momentach doświadczenia, choroby czy cierpienia. Przeciwnie, Jego obecność i miłość zawsze skierowana jest „bardziej” do tych, którzy są słabsi i uciśnieni. PAN JEST BLISKO! PEŁEN MIŁOŚCI I MIŁOSIERDZIA! Tę obecność trzeba najpierw we właściwy sposób rozeznawać i dostrzegać. Pan nie przychodzi do nas jako epidemia. Pandemia nie jest twarzą Boga! JEGO TWARZĄ JEST MIŁOŚĆ - także ta, która w nas z nową mocą się rodzi w chwilach takich wyzwań: miłość, solidarność, sąsiedzka pomoc, wzajemna modlitwa za siebie. BÓG NIE MA INNEJ TWARZY NIŻ MIŁOŚĆ I MIŁOSIERDZIE. Każdy inny Jego portret - niezależnie od tego, kto go maluje - jest karykaturą… Trzeba tylko, byśmy na Bożą obecność i Boże działanie chcieli się otwierać.

          A to jest trudne w warunkach, jakie dyktuje nam - znów: nie tyle epidemia, co miłość do ludzi, odpowiedzialność za siebie i drugich. Ta odpowiedzialność zabrania nam większych zgromadzeń: władze państwowe, a także kościelne ograniczyły możliwą liczbę ich uczestników do 50 osób. Zastosujmy się do tych zarządzeń! Przede wszystkim zostańmy w domach - niech nasze domy staną się w tym czasie najważniejszymi i najaktywniejszymi świątyniami. Korzystajmy z transmisji Mszy świętych - osobiście zobowiązuję się do przekazywania takiej transmisji z mojej kaplicy domowej - codziennie, tak długo, jak zajdzie tego potrzeba. W domach także można spokojnie podjąć medytację nad Męką Pańską, t.j.: Droga Krzyżowa czy Gorzkie Żale. Poddanie się takim ograniczeniom każdy z nas może odczytać jako przyjęcie i podjęcie własnego krzyża - równie ważne przecież, jak pobożna koncentracja na Krzyżu Jezusa. Pan Jezus mówi wszak: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech weźmie krzyż SWÓJ, i niech Mnie naśladuje”.

          Księży proszę: nie zwołujcie ludzi na żadne większe celebracje - również rekolekcje czy inne wielkopostne praktyki. Za to zostawcie kościoły otwarte na całodniową, prywatną modlitwę (również przed wystawionym Najświętszym Sakramentem); bądźcie też gotowi - przy zachowaniu wszystkich środków ostrożności i higieny - do indywidualnej posługi (w sakramencie pokuty i pojednania, czy poprzez udzielenie Komunii świętej). Bądźcie do dyspozycji BARDZIEJ niż zwykle. Sami - dbając o siebie - zostańcie w swoich świątyniach i na plebaniach (ograniczcie jakiekolwiek wyjazdy), i bądźcie w gotowości do posługi - zwłaszcza wobec osób chorych i starszych. Umieśćcie też przy drzwiach kościołów pojemniki z płynem dezynfekującym, i sami dajcie pierwsi przykład korzystania z niego (zarówno przy wejściu, jak i wyjściu ze świątyni).

 

          Wrażliwość ewangeliczna każe mi skierować osobne słowa do tych spośród nas, którzy tworzą grupę największego ryzyka - a więc do najstarszych osób w naszej kościelnej wspólnocie.

          Drodzy, Kochani Seniorzy,

          kiedy piszę do Was te słowa, mam przed oczyma moich mamę i tatę. Mama ma 84 lata, tata - 86. Piszę do Was to, co ja i mój brat - lekarz - mówimy swoim rodzicom: proszę Was, zostańcie w domu. Nie narażajcie na zarażenie wirusem ani siebie, ani innych - również swoich najbliższych. Nie chodzi jedynie o to, że „to nie grzech” nie iść do kościoła w takich okolicznościach (zagrożenia zdrowia czy życia); chodzi o coś znacznie ważniejszego: wasze zostanie w domu to wyraz troski i rzeczywistej MIŁOŚCI do innych. I do siebie również. Możecie uczestniczyć we Mszy świętej dzięki licznym transmisjom: telewizyjnym, radiowym, czy internetowym (jeśli potrzeba, wasi bliscy czy duszpasterze pomogą Wam chętnie w dotarciu do nich). Macie również prawo poprosić kapłana (lub innego szafarza) o przyniesienie Wam do domu Komunii świętej. Ale wtedy - również w imię miłości (do Boga i do ludzi) - proszę Was: także w domu przyjmujcie Komunię świętą na rękę (szafarzy zaś jeszcze raz proszę o zachowanie wszelkich środków ostrożności i higieny). Wiem: zostaliście wychowani w wielkim szacunku do Eucharystii. Komunia święta „na rękę” w żaden sposób jej nie ubliża! Przyjrzyjcie się swoim rękom: one tak wiele o Was mówią - wypisane jest na nich wasze życie, wiele lat pracy i trudu, czasami choroby i słabości. Wasze ręce to czysta miłość. By przyjąć Pana Jezusa możecie je złożyć na krzyż - lewą dłoń na prawą, możecie przez moment zachwycić się tym widokiem - Jezusa położonego na waszych dłoniach, a potem prawą dłonią podnieść Go do swoich ust.

Krzyż z dłoni - jak objaśniali ten znak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa Ojcowie Kościoła - to prawdziwy TRON dla Jezusa. Jezus za swego życia nie znał, i nie chciał znać (!), innego tronu jak tylko Krzyż. Tak przecież o tym śpiewamy w tym czasie Wielkiego Postu: „Oto Bóg królował z Drzewa”. Więc jeszcze raz proszę: ograniczcie swoje wychodzenie z domu do niezbędnego minimum, powstrzymajcie się od uczestnictwa we Mszy św. w kościele, poproście - jeśli takie są wasze pragnienia - o Komunię świętą w domu, i przyjmujcie ją na rękę. Prawdziwa pobożność nie tylko nie kłóci się, ale z całą pewnością współdziała z troską o innych, więcej: motywuje do niej i uzdalnia.

 

          Rzecz jasna, te słowa - o Komunii świętej „na rękę” - kieruję do wszystkich wiernych, zarówno tych, którzy w sposób ODPOWIEDZIALNY zdecydują się pójść na Mszę świętą (odprawianą wyłącznie w małym gronie), jak i do tych, którzy o nią poproszą indywidualnie. Wszyscy lekarze są zgodni co do tego, że wirus przekazywany jest przede wszystkim drogą kropelkową, więc podawanie Komunii świętej do ust niesie ze sobą bardzo poważne niebezpieczeństwo zakażenia. Nasza pobożność nie może stanowić zagrożenia dla innych, lub choćby ich lęku podczas obrzędu Komunii. Tak, potrzebny nam jest heroizm wiary - ale on jest przede wszystkim heroizmem miłości - a ta, tak jak Bóg, patrzy najpierw na słabszych, na chorych, i na tych, którzy się zwyczajnie boją. W imię tej miłości jesteśmy wezwani, by się „zaprzeć samych siebie” (por. Mt 16, 24) - swojego duchowego komfortu. Tym bardziej, że mówimy przecież jedynie o czasie pandemii - po ustaniu zagrożenia każdy z nas będzie mógł powrócić do takiej formy przyjmowania Komunii świętej, jaka mu najbardziej odpowiada - Kościół szanuje każdą z nich, i żadnej nie czyni obligatoryjną.

          Księży proszę, aby na każdej (!) Mszy św., bezpośrednio przed obrzędem Komunii zwracali się do Wiernych z komentarzem, nie tylko podkreślającym konieczność przyjmowania Komunii na rękę, ale także objaśniającym poprawne wykonanie, a przede wszystkim SENS tego gestu (choćby w formie przedstawionej przeze mnie powyżej).

          Przypominam także o innych koniecznych formach ostrożności podczas jakichkolwiek spotkań liturgicznych, jak powściągliwość w przekazywaniu znaku pokoju czy zachowanie odpowiednich odległości między uczestnikami.

 

          Na koniec, zwracam się do wszystkich z prośbą o prawdziwe rozpalenie w sobie „wyobraźni miłosierdzia”: rozglądnijcie się wokół siebie - choćby w najbliższym sąsiedztwie: czy nie ma tam osób (przede wszystkim starszych, samotnych i chorych, osób odbywających kwarantannę), które potrzebują konkretnej pomocy: zrobienia zakupów, przyniesienia posiłku, załatwienia jakiejś pilnej sprawy urzędowej. Jeśli mają oni pozostać w domu (a powinni to zrobić!) - ktoś musi zadbać o zaspokojenie ich najpilniejszych potrzeb. To bardzo ważne pole działania dla nas duchownych, dla naszych parafialnych grup charytatywnych, dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., dla wolontariuszy.

          Proszę, módlmy się wspólnie do Pana o ustanie epidemii. Módlmy się też serdecznie za jej ofiary i ich rodziny, za chorych i służbę zdrowia, za wszystkich, którzy niosą pomoc innym. Módlmy się za siebie nawzajem.

 

Z serca wszystkim błogosławię

 

Wasz

Abp Grzegorz

         ARCYBISKUP

METROPOLITA ŁÓDZKI

Łódź, dnia 13 marca 2020 roku

Abp–1.1-272/2020

 

 

 

Dyspensa

 

 

 

 

Mając na uwadze zagrożenie zdrowia i życia, udzielam (zgodnie z kanonami: 87 §1, 1245 i 1248 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego) dyspensy od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy Świętej do dnia 29 marca br. następującym wiernym:

a. osobom w podeszłym wieku,

b. osobom z objawami infekcji (np. kaszel, katar, podwyższona temperatura, itp.),

c. dzieciom i młodzieży szkolnej oraz dorosłym, którzy sprawują nad nimi bezpośrednią opiekę,

d. osobom, które czują obawę przed zarażeniem.

 

Skorzystanie z dyspensy oznacza, że nieobecność na Mszy niedzielnej we wskazanym czasie nie jest grzechem. Jednocześnie zachęcam, aby osoby korzystające z dyspensy trwały na osobistej i rodzinnej modlitwie. Zachęcam także do duchowej łączności ze wspólnotą Kościoła poprzez transmisje radiowe, telewizyjne lub internetowe.

 

Na ten sam okres czasu zawieszam odprawianie w kościołach archidiecezji łódzkiej nabożeństw pasyjnych: Drogi Krzyżowej i Gorzkich Zali. Zachęcam wiernych, by te formy modlitwy podjęli indywidulanie w swoich domach lub prywatnie w kościołach.

 

 

 

 

 

Ks. Zbigniew Tracz                                                           X Grzegorz Ryś

    Kanclerz Kurii                                         Arcybiskup Metropolita Łódzki

Komunikat w sprawie nominacji kardynalskiej ks. abp. Konrada Krajewskiego

Drodzy Bracia i Siostry,

dzisiaj w południe Ojciec Święty Franciszek ogłosił nominację Księdza Arcybiskupa Konrada Krajewskiego do Kolegium Kardynalskiego. Jako wierni Archidiecezji Łódzkiej wyrażamy wdzięczność Ojcu Świętemu za  to, że tak wielką godnością obdarzył kapłana pochodzącego z naszego Kościoła. W niemal 100. letniej historii naszej diecezji jest to pierwszy łódzki kardynał. Warto przypomnieć, iż u początków Kościoła pierwszymi kardynałami byli rzymscy diakoni – najbliżsi współpracownicy papieża odpowiadający za posługę miłosierdzia w Wiecznym Mieście. Nominacja kardynalska Księdza Arcybiskupa Konrada nawiązuje do tego właśnie nurtu Tradycji.

Do grona kardynałów zostaje włączony człowiek, który z  woli  Ojca  Świętego wykreował zupełnie nowy  model posługi Papieskiego Jałmużnika. Z wielką „wyobraźnią miłosierdzia” rozpoznaje i zaradza potrzebom ludzi bezdomnych i  chorych,  bezrobotnych i wykluczonych, samotnych i grzesznych. Jego nominacja jest dla nas nie tylko tytułem do dumy, ale także wezwaniem do podjęcia na nowo i pełnienia Ewangelii Miłosierdzia.

Ogłaszając swoją decyzję Ojciec Święty poprosił nas także: „módlmy się  za  nowych  Kardynałów, żeby Ci, umacniając swoje przylgnięcie do Chrystusa, miłosiernego i wiernego  Arcykapłana (por.  Hbr  2,17) byli mi pomocą w wypełnianiu posługi Biskupa Rzymu, dla dobra całego świętego i wiernego Bogu ludu”.

Ze swej strony, ja również proszę Was, Siostry i Bracia o hojną modlitwę w intencjach Księdza Kardynała Konrada i  Jego  nowej misji w Kościele Powszechnym. Wszystkim wiernym Archidiecezji Łódzkiej serdecznie błogosławię

+Grzegorz Ryś Arcybiskup Metropolita Łódzki

 

List Arcybiskupa Metropolity Łódzkiego

 

 

Łódź, dnia 18 kwietnia 2018 roku

Kochani, Siostry i Bracia,

w poprzednim tygodniu w domu jednej z rodzin w parafii pod wezwaniem Świętego Krzysztofa w Tuszynie Lesie wybuchł gaz. Wszyscy członkowie tej trzypokoleniowej rodziny są ranni, a dom uległ całkowitemu zniszczeniu. Serdecznie Was proszę o modlitwę w intencji tej rodziny i o pomoc materialną dla niej. W niedzielę 29 kwietnia we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji łódzkiej przeprowadzimy zbiórkę ofiar do puszek, aby zaradzić pierwszym potrzebom pokrzywdzonej rodziny i pomóc w odbudowie domu.

Ojciec Święty Franciszek uczy nas rozpoznawania Chrystusa Zmartwychwstałego po Jego ranach. W ranach członków tej tuszyńskiej rodziny rozpoznajemy Mistyczne Ciało Chrystusa, samych siebie, Kościół, który współcierpi, gdy ciepią Jego członkowie.

Przewielebnego Księdza Proboszcza proszę o przeprowadzenie zbiórki ofiar do puszek na rzecz tej rodziny z Tuszyna Lasu w niedzielę 29 kwietnia br., a zebrane fundusze proszę przekazać do kasy Kurii Metropolitalnej Łódzkiej.

+ Grzegorz Ryś Arcybiskup Metropolita Łódzki

 

List pasterski Ks.Abp Grzegorza Rysia Metropolity Łódzkiego.

 Słowo Arcybiskupa Metropolity Łódzkiego przed Niedzielą LAETARE

Kochani Siostry i Bracia,

Za tydzień będziemy przeżywać już czwartą niedzielę Wielkiego Postu, nazywaną w naszym Kościele „Niedzielą LAETARE”, a więc niedzielą RADOŚCI.

O jaką radość chodzi? Jakie jest jej źródło? Z czego może cieszyć się Kościół za półmetkiem Wielkiego Postu.

Szczególną odpowiedź na te pytania stanowi inicjatywa zainaugurowana w Kościele przez papieża Franciszka, zwana „24 godziny dla Pana” Ojciec Święty wzywa, aby w całym Kościele całą dobę poprzedzającą Niedzielę LAETARE uczynić czasem nieprzerwanej celebracji Sakramentu Pokuty i Pojednania.

Przy czym, nie chodzi tu jedynie o proste wezwanie, by „zorganizować” w naszych kościołach wielkopostną Spowiedź. Chodzi raczej o zaproszenie, by odkryć, KIM JEST BÓG „bogaty w miłosierdzie”, nie męczący się wybaczaniem – jakie są Jego „priorytety” – co w Bogu jest źródłem największej RADOŚCI! W niebie większa jest radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia… Radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca (Łk 15, 7 i 10). To Bóg – Ojciec, który nas zaprasza na ucztę, zastawioną z okazji powrotu „marnotrawnego syna”: Będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się (Łk 15, 23n).

Właśnie dlatego Papież zaprasza nas do 24-godzinnej celebracji Sakramentu Pokuty nie kiedykolwiek, ani nawet nie kiedykolwiek w Wielkim Poście, lecz w Wigilię IV Niedzieli Postu – Niedzieli LAETARE!

Oto najwłaściwsze przesłanie i sens owej „różowej” niedzieli w długim okresie „fioletowego” okresu. Nie chodzi przecież o to, by na moment nieco „poluzować śrubę” 7-tygodniowego umartwienia, i zaczerpnąć „innego”, jakby pogodniejszego powietrza w jego połowie. Chodzi o to, by ucieszyć się radością Nieba – by wziąć udział w radości samego Boga – by ucieszyć się z ucieszonym Panem!

Chodzi także o to, by się zachwycić zbawczym wydarzeniem Sakramentu Pokuty i Pojednania, przeżywanym przez nas WSPÓLNIE – w Świętym Kościele tworzonym przez grzeszników. By się zdumieć, jak tłumy (!) w Kafarnaum, które widząc Jezusa odpuszczającego grzechy paralitykowi, wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom (Mt 9, 1 – 8). Właśnie tak: LUDZIOM – bo nie chodzi „tylko” o Jezusa, ale również o Jego Kościół – Apostołów i ich następców, NAM WSZYSTKIM – tak mówi św. Paweł: Bóg zlecił NAM posługę jednania…, przekazując NAM słowo jednania (2 Kor 5, 18n).

Jest to więc zaproszenie do uczestnictwa w WYDARZENIU jednoczącym cały Kościół – i to w kluczowym dla niego DOŚWIADCZENIU: uznania własnego grzechu, rozpoznania siebie jako wspólnoty grzeszników, którzy dostępują rozgrzeszenia i pojednania – z Panem, i między sobą. Liczy się też świadectwo takiej jedności – w znaku wymagającym pokory i uniżenia, a nie triumfalnej celebracji swojej dobroci i nieomylności…

Dla nas w Polsce papieska inicjatywa jest niewątpliwą szansą pogłębienia wspólnotowego rozumienia i przeżywania sakramentu pokuty – u nas ciągle jeszcze z reguły przyjmowanego i szafowanego w całkowitej prywatności i samotności. Ukrywamy się nawzajem przed sobą tak z grzechem, jak i z podejmowaną pokutą. W konsekwencji, zostajemy SAMI – tak z ciężarem swojego grzechu, jak i w procesie nawrócenia.

Celebracja wspólna – rozpoczęta rozbudowaną Liturgią SŁOWA może też nas otworzyć na zupełnie inny wymiar i rachunku sumienia, i udzielanego pouczenia – zrozumienia wydarzenia, jakim jest sakrament pokuty bardziej w kategoriach Bożego objawienia i działania niż procedur sądowych mających za jedyny punkt odniesienia abstrakcyjne prawo (przepisy i przykazania).

W naszej Archidiecezji „24 godziny dla Pana” odbędą się w czterech miejscach: w Łodzi – w katedrze i w kościele Ojców Pasjonistów, a ponadto w sanktuarium Matki Bożej w Łasku oraz w kościele Panien Dominikanek w Piotrkowie. W każdym z tych miejsc będzie miała miejsce najpierw pokutna Liturgia Słowa (w piątek, 9 marca o godz. 21.00), której przewodniczył będzie jeden z księży biskupów. Będzie ona stanowić bramę do indywidualnych spowiedzi przez całą noc i następujący po niej dzień – aż do RADOSNEGO dziękczynienia i uwielbienia Boga podczas kończącej całe wydarzenie Eucharystii, sprawowanej w tych samych świątyniach w sobotę, 10 marca, o godz. 18.00 – w tych samych wspólnotach pod przewodnictwem biskupa.

Chcę Was wszystkich, Siostry i Bracia, zaprosić do udziału w tym spotkaniu z miłosiernym i rozradowanym Bogiem. Odkryjmy radość pojednania: z Panem, i z ludźmi, przeciwko którym zgrzeszyliśmy. Niech nas ta radość prawdziwie uskrzydli i przynagli na drodze do Świąt Paschalnych.

Serdecznie Wam błogosławię

+ Grzegorz Ryś Arcybiskup Metropolita Łódzki

List pasterski Arcybiskupa Metropolity Łódzkiego na rozpoczęcie IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej

 

 

Drodzy Siostry i Bracia, Wszystkie czytania dzisiejszej – niedzielnej Liturgii wzywają nas do uważnego odczytania przeżywanego czasu – do zrozumienia go i do podjęcia po Bożemu wyzwań, jakie niesie ze sobą. Najpierw prorok Jonasz mówi do nas o potrzebie mobilizacji, której nie można odłożyć na później: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. Od tego, w jaki sposób Niniwici przeżyją najbliższe półtorej miesiąca zależy ich życie lub śmierć!

Z przesłaniem proroka współbrzmi wezwanie św. Pawła: „Mówię wam, bracia, czas jest KRÓTKI! Przemija bowiem postać tego świata”!

W tym samym Duchu Jezus mówi do nas: „Czas się WYPEŁNIŁ i bliskie jest królestwo Boże!” Zarówno św. Paweł, jak i Pan Jezus używają w swym przesłaniu greckiego słowa KAIRÒS, które oznacza nie tyle spokojnie upływający czas, co TEN MOMENT – obecną chwilę, przeżywane „TERAZ”! I Apostoł narodów, i przede wszystkim nasz Pan, wzywają nas do wielkiej UWAŻNOŚCI – mówią nam: „Nie przegapcie chwili obecnej! Uważajcie! Nie straćcie aktualnego momentu! Właśnie ten – nadchodzący, i już trwający moment jest ważny! Wymaga UWAGI, gdyż jest z jednej strony „pełen” („czas się wypełnił”) – jest pełen łaski, obecności i miłości Boga, Jego działania, któremu można wszystko poddać – tak, by doświadczyć Ewangelii Jego KRÓLOWANIA. Z drugiej strony jednak jest właśnie „krótki” – bardzo intensywny, gęsty od Jego miłości i miłosierdzia – ale trwający tylko chwilę – zbawczy MOMENT. Skoro nas minie – nieprzygotowanych i lekceważących – nigdy już z tą samą treścią, z tą samą szansą nie wróci…

Jest to jedno z naszych powołań – zadanych nam przez Pana w sakramencie chrztu. Od chrztu wszyscy jesteśmy prorokami – uczestniczymy w prorockiej godności Chrystusa. Być zaś prorokiem oznacza przede wszystkim rozumieć, w którym żyjemy. Rozumieć go po Bożemu, odczytywać po Bożemu jego treść i sens – przyjmować go jako moment wypełniony konkretną łaską – właśnie tą, a nie inną – jaką Bóg z nim związał.

Jestem głęboko przekonany, że taki moment (kairòs) właśnie przeżywamy jako łódzki Kościół. Niespełna trzy lata dzielą nas od setnej rocznicy powstania naszej Diecezji. Ważny i niezwykły JUBILEUSZ (!), który będziemy obchodzić w grudniu 2020 roku.

Jubileusz w przesłaniu Biblii to moment, który niesie w sobie wielką łaskę – łaskę odnowienia, powrotu do początków – odnalezienia się z nową świeżością w samym środku pierwotnych Bożych zamysłów – wobec mnie, wobec moich bliskich, całej mojej wspólnoty. Jubileusz to czas pojednania i nawrócenia, korygowania z Bożą pomocą zadawnionych błędów w myśleniu i działaniu. Jubileusz to także czas przekazu wiary – podjęcia odpowiedzialności za wiarę i za los Ludu Bożego przez nowe pokolenie. CZAS ŁASKI!

Pan przygotował ją dla nas, i ku niej nas prowadzi. Bylebyśmy jej nie przegapili! Bylebyśmy się na nią przygotowali! Takim przygotowaniem – obejmującym cały nasz partykularny Kościół – będzie, jak ufam, IV Synod Archidiecezji Łódzkiej, zainicjowany jeszcze przez Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Synod ma mieć charakter pastoralny – potrwa trzy lata, a najważniejsza jego praca będzie przebiegać w zespołach synodalnych: parafialnych i dekanalnych, a także powstałych w rozmaitych kościelnych środowiskach: od seminarium począwszy, przez wszystkie, jak ufam, ruchy eklezjalne, stowarzyszenia i wspólnoty. Zapraszam do tej pracy WSZYSTKICH! Proszę, włączcie się: dajcie swój czas, modlitwę, chęć wspólnej pracy, wymiany myśli, podzielenia się wiarą, swego widzenia Kościoła – Jego problemów i potrzeb.

W kolejnych latach Synodu nasza refleksja i modlitwa będzie się ogniskować wokół trzech tematów: młodzieży, rodziny i parafii. Chciałbym, byśmy szczególnym przewodnikiem w naszej synodalnej drodze uczynili Ojca Świętego Franciszka – byśmy w konkretny sposób otwarli się na Jego nauczanie. Stąd też refleksję nad młodzieżą, a w szczególności nad przekazem wiary młodemu pokoleniu oprzemy w dużej mierze na lekturze papieskiej encykliki Lumen fidei; sprawy rodziny spróbujemy przeczytać w świetle adhortacji Amoris laetitia; wreszcie wizję parafii jako dynamicznej wspólnoty uczniów-misjonarzy spróbujemy zaczerpnąć z programowej adhortacji papieża Franciszka: Evangelii gaudium. Już teraz zapraszam do lektury (lub re-lektury) tych papieskich tekstów. Z zaufaniem i posłuszeństwem. Z chęcią zrozumienia i przyjęcia. Z czcią i miłością, jakie winniśmy okazać Piotrowi.

Zapraszam też na uroczystą sesję inaugurującą Synod, która odbędzie się w najbliższą sobotę w naszej Archikatedrze od godz. 10.00. Bądźmy w tym dniu razem: księża, osoby konsekrowane, świeccy. Kto może, niech przybędzie do Katedry. Kto nie może, niech nam towarzyszy serdeczną myślą i modlitwą.

Wróćmy jeszcze na moment do dzisiejszych czytań, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, czemu ma ostatecznie służyć nasz Synod? Na jaką łaskę ma nas otworzyć? O co najgłębiej chodzi w nadchodzącym Jubileuszu 100-lecia Diecezji?

Powiedzieliśmy już, że Jubileusz niesie w sobie łaskę powrotu do początków, do pierwotnego, fundamentalnego zamysłu Boga, w którym wszystko jest „bardzo dobre”. W dzisiejszej Ewangelii jesteśmy z Jezusem właśnie U SAMYCH POCZĄTKÓW Jego misji. To Jego pierwsze publiczne wystąpienie – objawia w nim po co przyszedł: jaki cel ma Jego misja, i w jaki sposób chce go osiągnąć? To jest więc dla nas wydarzenie programowe.

To jest nasze DNA. W dzisiejszej Ewangelii – w najgęstszym genetycznym stężeniu – widzimy program Jezusa, a więc i nasz.

Jezus najpierw ogłasza ORĘDZIE. To, z którym przyszedł! Fundamentalne. Podstawowe. Najważniejsze! To, które opisujemy dziś już na szczęście coraz powszechniej znanym słowem KERYGMAT!

Jak brzmi Jezusowy KERYGMAT? Oto on: „BLISKIE JEST KRÓLESTWO BOŻE!” Jezus ogłasza Królowanie Boga – jako wydarzenie tu i teraz – w tym momencie (kairòs). Mówi: „nie odkładajcie królestwa Bożego na „niebo” – na mniej czy bardziej wyobrażalną wieczność…”, Bóg chce i potrafi okazać się królem dzisiaj. Tutaj. Chcecie tego? Czy raczej obawiacie się Jego władzy? Jeśli tak – to popatrzcie na mój Krzyż, bo to w nim objawia się władza Boga i Jego królewska godność! To władza, „jakiej nikt inny nie ma nad sercem człowieka” (Jan Paweł II).

Zaraz za pierwszym ORĘDZIEM Jezusa przychodzi Jego pierwszy CZYN – Jezus powołuje pierwszych uczniów. Zbiera pierwszą wspólnotę. Powołuje do istnienia pierwotny Kościół. Piotr i Andrzej, Jakub i Jan – jako pierwsi doświadczają na sobie Jezusowej władzy. Poddają się Jego królowaniu. Stawiają Go w swoim życiu wyżej niż miłość do samych siebie, do swoich rodzin, do pracy i domu. To On będzie teraz wyznaczał ich drogi – osobiste i wspólne. On wyznaczy prawa ich postępowania – indywidualnego i wspólnotowego. On uporządkuje ich życie w każdym wymiarze. Nie tylko nauczaniem, ale przede wszystkim swoją miłością, bliskością i mocą!

Jezus przepowiada Królestwo Boga i tworzy Kościół – jako wspólnotę, w której Królestwo Boga jest już obecne! To właśnie jest ów początek, w którym chcemy się odnaleźć jako Diecezja – każdy z nas indywidualnie jako Jezusowy uczeń, i my wszyscy jako wspólnota ludzi, którzy poszli za Jezusem. Chcemy odkryć Ewangelię Królowania Boga w naszym życiu osobistym, a następnie uczynić ją obecną w świecie poprzez Kościół – widoczną i namacalną w relacjach, jakie nawzajem między sobą tworzymy!

Ta chęć – to pragnienie – z konieczności otwiera nas na jeszcze jedno, dzisiejsze zdanie Jezusowe: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”

Synod i Jubileusz jest łaską daną nam ku nawróceniu: indywidualnemu i wspólnotowemu. To pierwsze dokona się w osobistym spotkaniu każdego z nas z Panem. Ważne jest jednak również owo nawrócenie wspólne: każdej ze wspólnot, w jakiej żyjemy: od rodziny i parafii począwszy, poprzez małe grupy w ruchach i innych rzeczywistościach kościelnych – po całą, wielką wspólnotę naszej Archidiecezji. To nawrócenie dzisiaj papież Franciszek najchętniej nazywa „nawróceniem duszpasterskim”, i definiuje je jako „porzucenie wszelkich działań o charakterze konserwującym i zachowawczym, na rzecz działań o charakterze zdecydowanie misyjnym”. Nie chodzi o to, byśmy z trwogą pilnowali naszych statystyk, zaklinając je, by nie spadały w zbyt szybkim tempie. Chodzi o to, byśmy wyszli z Ewangelią do świata! Chodzi o doświadczenie wzrostu Ewangelii i Kościoła, a nie o kontrolowane i dostojne „zwijanie się”. Wyznacznikiem życia i zdrowia jest WZROST. W Ewangelii JEST siła wzrostu. Jest dynamizm! Ewangelia JEST ATRAKCYJNA! Jeśli taką być przestaje, trzeba pytać samych siebie, co takiego zrobiliśmy, że została zastopowana i przetrącona…

Te dwa nawrócenia – osobiste ku dojrzałej wierze, i wspólnotowe/pastoralne – ku permanentnej misji są ze sobą głęboko powiązane. Ostatecznie chodzi o takie osobiste doświadczenie wiary, o tak intensywne i przemieniające spotkanie każdego z nas z Jezusem – byśmy potem „nie potrafili nie mówić o tym, cośmy słyszeli i zobaczyli”. Chodzi o tak mocne przeżycie wiary, byśmy musieli się nim dzielić – możliwie z każdym, od najbliższych poczynając. „Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą…” Widzicie Go?! Właśnie przychodzi – odsłania przed nami pełnię, ale i krótkość czasu. I mówi: „Pójdźcie za Mną!” Uczyńmy to! Każdy z nas jako Jego uczeń. My wszyscy jako wspólnota Łódzkiego Kościoła.

Zwróćmy się do Niego modlitwą dzisiejszego Psalmu: „Daj nam poznać Twoje drogi Panie, Naucz nas chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź nas w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mamy nadzieję” AMEN!

Serdecznie Wam błogosławię, i jeszcze raz zapraszam: wszyscy się stańmy IV Synodem Naszej Archidiecezji

+ Grzegorz Ryś Arcybiskup Metropolita Łódzki

 

List pasterski Ks.Abp Grzegorza Rysia Metropolity Łódzkiego.

 

Ku Ewangelii Ubóstwa

Drodzy Siostry i Bracia,

Mija tydzień, odkąd formalnie i uroczyście przyszedłem – z woli papieża Franciszka – do Archidiecezji Łódzkiej jako jej nowy pasterz. Dziś chcę stanąć pomiędzy Wami wszystkimi, pośrodku każdej Eucharystycznej Wspólnoty, i rozważyć zarówno SŁOWO, jakie w tym momencie kieruje ku nam Pan; jak i DZIAŁANIE/CZYN, do którego nas jako swój Kościół aktualnie wzywa.

Słowo dzisiejszej niedzieli niesie w sobie równie fundamentalny, co mocny przekaz. Zamyka je w Ewangelii Jezusowe zdanie: „AMEN (zaprawdę), nie znam Was!”

Przyznacie – to zdanie szokujące! Jak to: „nie znam Was!”?

Bóg, który jest wszechwiedzący? Który wie i „zna” wszystko, i wszystkich! Przed którym nic nie jest zakryte! Jak może mówić: „nie znam Was”?

Jak można zrozumieć tę niewiedzę Boga?! Zanim spróbujemy poszukać odpowiedzi, zwróćmy wcześniej uwagę, w jaki sposób owo Jezusowe stwierdzenie ujmuje istotę wiary. Otóż, rozstrzygające we wierze (i to na całą wieczność!) okazuje się nie to, czy my „znamy” Boga, lecz to, czy „On nas zna”! Przecież pięć odrzuconych panien „zna” Boga. Są w gronie oczekujących na Jego przyjście; potrafią do Niego wołać: „Panie, Panie!” Są więc na swój sposób pobożne – w każdym razie: modlą się… A jednak drzwi wiecznej uczty w niebie zostają przed nimi zamknięte! A Niebieski Gospodarz mówi do nich, uzasadniając swoją decyzję: „Nie znam Was!”

Jako ludzie wierzący deklarujemy nieraz swoją znajomość Boga. Każdy z nas posiada o Nim jakąś wiedzę. Uczyliśmy się o Nim na katechezie, słuchamy kazań i konferencji, sami sięgamy po Biblię, czytamy czasami książki teologiczne i prasę religijną, nierzadko z pasją bierzemy udział w dyskusjach na temat religii i Kościoła. Wszystko to pozwala nam z pokorą, ale i z przekonaniem powiedzieć: „Wiem, o co chodzi we wierze”; „Znam Boga”! I to jest z pewnością ważne. Dzisiejsza Ewangelia mówi nam jednak, że ważniejsze jest zadać sobie pytanie: „Czy On mnie zna?”!

By odpowiedzieć na to pytanie trzeba wpierw odkryć, że „poznanie” w pojęciu Biblii nie jest jedynie sprawą intelektu. „Poznanie” nie sprowadza się jedynie do zdobycia wiedzy. Drogą i metodą poznania nie są wyłącznie studia, ale MIŁOŚĆ. Poznanie, a w szczególności poznanie drugiej osoby (!), dokonuje się dopiero w bliskiej relacji z nią, we wspólnocie życia, w pełnej zaufania, intymnej bliskości. Księga Rodzaju mówi, że „Adam POZNAŁ swoją żonę Ewę, a ona poczęła i urodziła syna…” (Rdz 4, 1). Każdy z nas potwierdzi tę biblijną intuicję – można kogoś poznać przeczytawszy o nim książkę; ale czymś zupełnie innym jest: zamieszkać z nim pod jednym dachem, razem żyć, pracować, odpoczywać, cieszyć się, cierpieć, razem się modlić. Taka bliskość przynosi nam zupełnie inny rodzaj „wiedzy” o człowieku. O kimś, kto stał się dla mnie bliską osobą. Znam go tak – i on mnie zna tak – jak nikt inny na świecie!

Kiedy więc pytam, czy Bóg mnie zna – nie pytam ostatecznie o zakres Jego wiedzy, ale o jakość mojej KOMUNII z Nim. Być może mnie „nie zna”, dlatego że to ja nie pozwalam Mu się do końca poznać. Nie wchodzę z Nim w relację miłości, pełną zaufania i otwartości. Nie odsłaniam Mu całego czy całej siebie. Owszem, może sam dużo o Nim wiem, ale Jemu nie pozwalam wejść do mego wnętrza. Są we mnie obszary, do których Go nie dopuszczam – nie chcę, by je poznał. Kryję się z nimi przed Nim. Kto wie, może w ogóle cały przed Nim się kryję – jak Adam w raju… Nie chcę przed Jego oczami stanąć w pełnej prawdzie. Chowam ją za fasadą zewnętrznej pobożności, recytując głośno: „Panie! Panie!”

Tak oto pytanie „Czy Bóg mnie zna?” przekształca się w pytanie: „Czy pozwalam się Bogu kochać?” W pełnym zaufaniu, że każdy z zakamarków mojej osoby i mojego życia, który otworzę przed Nim, zostanie oczyszczony i wzmocniony. Nie muszę niczego kryć przed Bogiem. On nie przychodzi, aby niszczyć czy kraść. Mogę dziś stanąć przed Nim, otworzyć swoje wnętrze i powiedzieć: „Panie, wejdź! Nie mam przed Tobą tajemnic. Poznaj mnie i rozgość się”.

Przy czym przypowieść wyraźnie podkreśla, że nie chodzi tu o jednorazowe, nawet najbardziej intensywne doznanie czy doświadczenie. Chodzi o komunię, która wytrzyma próbę czasu. Oblubieniec z przypowieści odciąga bowiem czas swojego przyjścia – jakby chciał sprawdzić, czy starczy nam „oliwy” – czy nasze pragnienie bycia z Nim nie zgaśnie, ale przekształci się w TRWAŁĄ relację! Powtórzmy, od odpowiedzi na to pytanie zależy nasza wieczność.

O północy rozległo się wołanie: „Oto Pan Młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Najwyraźniej, przyjście naszego Pana domaga się czujności; niesie w sobie pewien element zaskoczenia; dokonuje się jakby nie-w-porę; każe nam zerwać się ze snu; w pewnym sensie okazuje się niewygodne, naruszające nasz komfort. I tu się otwiera drugi ważny wymiar naszej refleksji – wyznaczony nie tylko Słowem Ewangelii, ale i kontekstem czasu, w którym go wysłuchujemy.

Otóż, w przyszłą niedzielę (19 listopada), z ustanowienia papieża Franciszka, będziemy wraz z całym Kościołem przeżywać I-wszy Światowy Dzień Ubogich. Ojciec Święty ustanowił ten dzień, zamykając Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. Światowy Dzień Ubogich ma być – w zamyśle Papieża – obchodzony zawsze na tydzień przed Uroczystością Chrystusa Króla. Ma stanowić jej niepomijalną bramę. Każdy, kto chce uwielbić królewski Majestat Chrystusa, musi najpierw przyjąć Go i zgiąć przed Nim kolano, gdy przychodzi w Osobie Ubogiego. Franciszek w swym Orędziu na I-wszy Dzień Ubogich kieruje do nas przejmujące słowa św. Jana Chryzostoma: „Jeśli chcecie uczcić Ciało Chrystusa, to nie lekceważcie Go dlatego, że jest nagie. Nie czcijcie Chrystusa jedwabnymi ozdobami zapominając o Chrystusie, który za murami kościoła jest nagi i cierpi z zimna”. I dodaje od siebie: „Jeśli chcemy naprawdę spotkać Chrystusa, to konieczne jest, abyśmy dotknęli się Jego Ciała w ranach ubogich, w odpowiedzi na Komunię sakramentalną otrzymaną w Eucharystii”.

Przyjście Chrystusa w ubogim jest nieraz takie, jak to opisane w dzisiejszej Ewangelii: jest nie-w-porę, burzy nasz komfort czy święty spokój, nie pasuje do naszych oczekiwań, wyobrażeń czy estetyki. Nieraz więc uciekamy przed nim, a czasami chcemy je zbyć szybkim datkiem wciśniętym w dłoń potrzebującemu, lub – jeszcze lepiej – wrzuconym do puszki. Bez lekceważenia nawet i takich gestów, Franciszek wzywa nas, byśmy przestali myśleć o biednych jako jedynie o „odbiorcach” naszej zapomogi, a odważyli się na „prawdziwe spotkanie z ubogimi”: popatrzenie w oczy, wyciągnięcie ręki, rozmowę. Ubóstwo ma dziś niejedną postać: biedy i bezdomności, ale także samotności (zwłaszcza pomnożonej przez starość), choroby, która rujnuje nie tylko czyjeś zdrowie, ale i jego zasoby materialne, wygnania z domu i imigracji. Ma twarz kobiet i mężczyzn wykorzystywanych do katorżniczej, a czasami także głęboko niemoralnej pracy, albo dzieci, które z racji na status materialny swych rodziców nie mogą w pełni rozwijać swych uzdolnień. Jezusa w ubogich można spotkać w szpitalach i w więzieniach, ale także we własnej klatce bloku, za ścianą – w najbliższym sąsiedztwie. Wyobraźnia miłosierdzia – którą wzniecał w nas św. Jan Paweł II – łatwo nam pokaże, jak niekompletny jest zestawiony tu katalog ludzkiej biedy, w której Jezus szuka swoich kolejnych wcieleń. Wystarczy przypomnieć sobie przywoływane przecież wielokrotnie w czas Nadzwyczajnego Jubileuszu wszystkie uczynki miłosierdzia co do ciała, i co do duszy. Byle tylko ich przypomnienie wyostrzyło nasz wzrok, uwrażliwiło serca i zaowocowało czynem: „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (1 J 3, 18).

Usilnie namawiam wszystkich, aby włączyć się w każde działanie i inicjatywę, jakie zostaną podjęte z okazji I Światowego Dnia Ubogich – tak w Łodzi, jak i w całej Archidiecezji – w każdej Parafii i Wspólnocie. Proszę o modlitwę za ubogich i z ubogimi, a także za wszystkie nasze dzieła charytatywne i za wszystkich, którzy świadczą miłość potrzebującym. „Caritas” rozprowadziła do każdej z naszych Parafii dobrze znane Wam „Tytki” – napełnione żywnością czy środkami czystości staną się z pewnością realną pomocą w każdej lokalnej wspólnocie. Być może jednak można uczynić coś jeszcze? Zaprosić na obiad samotnego sąsiada? Albo wreszcie zjeść rzeczywiście obiad z najbliższymi? Może trzeba pójść odwiedzić kogoś w szpitalu? Albo iść pomodlić się z kimś, kto opłakuje dopiero co zmarłą bliską osobę. Pamiętajmy: to są wszystko spotkania z naszym Panem, który właśnie przychodzi.

Dodajmy jeszcze, że także i w tym wypadku – spotkania z Jezusem w ubogim – obowiązuje nas odkryta wcześniej logika miłości: nie chodzi o spotkanie jednorazowe – o chwilę, o „DZIEŃ” UBOGICH. Chodzi o spotkanie – o doświadczenie, które wytrzyma próbę czasu – o postawę konsekwentną – przemieniającą nas i nasze odniesienia w sposób trwały. Ostatecznie to Pan udziela nam „Oliwy miłosierdzia” – i udziela jej hojnie: nie na godzinę, i nie na jeden dzień w roku! Co więcej, każdy kto choć raz stał się jej szafarzem, musiał zobaczyć, jak jej przybywa (!), gdy ją rozdajemy! Jest niewyczerpalna – byle tylko człowiek zdecydował się nią dzielić!

Właśnie dlatego papież Franciszek namawia nas w swoim orędziu już nie na jeden Dzień Ubogich, ale na cały TYDZIEŃ – od dzisiejszej niedzieli począwszy, a za wzory zaangażowania charytatywnego stawia nam świętych, którzy nie tyle od czasu do czasu wspierali ubogich, co raczej zdecydowali się dzielić z nimi życie – zamieszkać z nimi pod jednym dachem, jak św. Franciszek czy św. Brat Albert, którego rok w Polsce przeżywamy.

Siostry i Bracia, cieszę się, że właśnie w takim momencie zaczynam swoje pasterzowanie w Łódzkim Kościele – w przededniu I Światowego Dnia Ubogich. Że na progu tej posługi dane mi jest z Wami spotkać Chrystusa, który „będąc bogatym, dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8, 9). Niech On nas dalej prowadzi do odkrycia Ewangelii Ubóstwa.

Proszę Was wszystkich o modlitwę za mnie, i serdecznie Wszystkim błogosławię: w Imię +Ojca i +Syna i +Ducha Świętego. Amen

                                                                                                 
Arcyb
iskup Grzegorz Ryś                                                                                                                                                                                                                                   
Metropolita Łódzki

Łódź, 10 listopada 2017 roku

 

Dzisiaj jest

poniedziałek,
10 sierpnia 2020

(223. dzień roku)

Święta

Poniedziałek, XIX Tydzień zwykły
Rok A, II
Święto św. Wawrzyńca, diakona i męcz.

Polecamy strony

Wyszukiwanie

Cookies

Nasza strona używa plików cookies i podobnych technologii m.in. po to, by dostosować serwis do potrzeb użytkowników oraz w celach statystycznych. Cookies używają też serwisy, do których się odwołujemy.

NOTKA INFORMACYJNA

  „Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej parafii Najświętszego Sakramentu w Łodzi umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa”.